Loveless

loveless_02

Nelyubov

reż. Andriej Zwiagincew

Andriej Zwiagincew ze swoim Loveless (Nelyubov) trafił do canneńskiego konkursu niemal w ostatnie chwili, bo zdjęcia do produkcji ukończył na początku kwietnia, tylko kilka dni przed terminem zgłaszania filmów na festiwal. Doskonale się złożyło, bo autor jest jednym z najważniejszych twórców we współczesnym kinie, nie tylko rosyjskim. Lewiatan, za który to tytuł otrzymał w Cannes w 2014 roku nagrodę za scenariusz, był filmem równie dobrym – zatem jaki laur przypadnie jego najnowszemu dziełu?

Temat braku miłości, powierzchowności ludzkich relacji i samotności pojawia się u Zwiagincewa nie po raz pierwszy. Podobnie z krytycznym spojrzeniem na rodzimą Rosję, które tutaj jest raczej tłem, niż samym w sobie motywem. Bez tych wszystkich elementów Loveless byłoby zupełnie innym filmem, bo reżyser pracuje niczym perfekcjonista. Każdy wątek, słowo, ujęcie, ma znaczenie. Niby od niechcenia ustawia kamerę, ale po chwili dokonuje delikatnego najazdu, burząc statyczność. Kadry są przemyślane, nie ma w nich miejsca na przypadek. I jeżeli widzowi udało się coś wyłapać, na pewno ten drobny szczegół ma jakieś znaczenie.

loveless_01

Loveless opowiada o rozpadzie rodziny, takiej małej apokalipsie, która rozgrywa się na tle innych wydarzeń. Zhenya (Maryana Spivak) i Borys (Alexei Rozin) są w trakcie rozwodu. Oboje znaleźli sobie nowych partnerów, choć ciągle ze sobą mieszkają. Ich każda rozmowa to lista oskarżeń, żali, wylewanie żółci i oskarżenia o utracone lata życia. Ona spędza coraz więcej czasu ze starszym od niej, bogatym kochankiem, którego dorastająca córka uczy się za granicą. On ma młodszą kobietę, która już teraz oczekuje jego dziecka i wymaga coraz więcej uwagi. Oboje, podczas kłótni w mieszkaniu, starają przerzucić na siebie odpowiedzialność za dwunastoletniego syna. W mistrzowsko zaaranżowanej scenie widzimy, jak Alexey (Matvey Novikov) reaguje na usłyszaną rozmowę. Na twarzy chłopca widzimy niewysłowioną rozpacz, która niemalże łamie widzowi serce.

Ale niczego nieświadomi rodzice kontynuują swoje beztroskie życie. Zhenya poddaje się zabiegom kosmetycznym w salonie, w którym pracuje, przed spotkaniem z kochankiem, wspólnym wyjściem do wystawnej restauracji i spędzeniem u niego nocy. Borys zastanawia się, jak zachować w tajemnicy przed radykalnie chrześcijańskim szefem fakt, że będzie brał rozwód. Po czym spotyka się z ciężarną partnerką – ukoronowaniem tego jest namiętna scena seksu między tym dwojgiem.

W międzyczasie Alexey znika. Niedoszli rozwodnicy orientują się dopiero po dwóch dniach. Zgłoszenie na policje kończy się tylko wypisaniem raportu – państwowe służby nie mają czasu, żeby zajmować się szukaniem każdego wyrostka. Do pomocy zaangażowana zostaje pozarządowa, obywatelska organizacja, pomagająca w odnajdywaniu zagubionych nieletnich. Zgodnie z oczekiwaniami rodem z hollywoodzkich filmów, byłaby to okazja do pojednania obojga rodziców. U Zwiagincewa nie ma o tym mowy.

Tytuł filmu odwołuje się nie tylko do niekochanego syna głównej pary. Loveless jest opisem społeczeństwa, w którym wszelkie uczucia są powierzchowne, a dbanie o siebie i oportunizm są niczym klapki na oczy w patrzeniu na innego człowieka. Wszechobecne smartfony i notorycznie wykonywane selfies odwracają uwagę od drugiej osoby: to ego jest centrum uwagi, spychając na margines nawet najbliższych. Ta samolubność, podlana propagandowym sosem płynącym z mediów, wydaje się być według reżysera prawdziwą katastrofą, apokalipsą, której nikt inny nie jest w stanie zauważyć. Społeczeństwo tkwi w beznadziejnym, błędnym kole nienawiści, który Zwiagincew portretuje poprzez ukazanie stosunków między Zhenyą i jej matką oraz nowym związkiem Borysa, który jest niemalże lustrzanym odbiciem układu z jego obecną żoną. Toksyczny elementy już powoli dochodzą do głosu.

Film twórcy Powrotu ojca ogląda się niemal z zapartym tchem, niczym rasowy dreszczowiec, w którym nic nie jest do końca przewidywalne. Kiedy reżyser wstawia główną parę do kostnicy, do ostatniej chwili nie będzie jasna, czyje ciało bohaterowie zobaczyli na stole. Ulokowane w pierwszej połowie filmu, dziwne ujęcie z perspektywy tajemniczej postaci, proszącej o numer pewną dziewczynę, sugeruje fakt, że chłopiec został porwany. Jednak nawet to jest tylko sferą domysłów widza.

Perfekcyjnie zrealizowany, stylistycznie utrzymany w zimnych barwach film, jest doskonałym przykładem tego, że kino gatunku i artystyczne istnieć mogą w tym samym kadrze. Z napięć między nimi rodzą się prawdziwe perły.

Ocena: 9/10

Film został wyróżniony Nagrodą Jury podczas 70. Festiwalu Filmowego w Cannes

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s