Valerian i Miasto Tysiąca Planet

valerian-trailer2

Valerian and the City of a Thousand Planets

reż. Luc Besson

Z budżetem wynoszącym 180 milionów dolarów najnowsza superprodukcja spod ręki twórcy Piątego elementu i Lucy jest najbardziej kosztownym obrazem stworzonym w Europie. Można robić efektowne kino poza USA? Okazuje się, że tak. Nie jest to niestety coś zupełnie innego od tego, co widzieliśmy choćby w Avatarze, Gwiezdnych Wojnach czy ostatnio w Strażnikach galaktyki. Ale bądźmy szczerzy, publiczność chodząca na tego typu filmy nie będzie oczekiwała czegoś bardzo oryginalnego.

Besson od lat marzył o ekranizacji swoich ulubionych komiksów o przygodach agentów Valériana i Laureline w kosmosie autorstwa  Pierra Christina i Jean-Claude’a Mézièresa. Nie ma tutaj żadnego „origin story” (trochę szkoda, bo emocjonalnie wrzuceni jesteśmy w środek ich znajomości), tylko od razu musimy radzić sobie z pewnym zadaniem. Główni bohaterowie, grani przez młodych aktorów Dane’a DeHaana i Carę Delevingne, muszą przerwać odpoczynek na wirtualnej plaży i ruszyć do akcji. Celem jest wykradzenie pewnego zwierzaczka o niesamowitych zdolnościach z rąk przemytników. Po wspaniałej otwierającej sekwencji na pięknej planecie rodem z Avatara, trafiamy na pustynię, która jest targiem w innym wymiarze. A po burzliwej wymianie ognia z lokalsami nasi agenci udają się do tytułowego Miasto Tysiąca Planet. A tam, akcja niestety trochę siada.

valerian-and-the-city-of-a-thousand-planets-m-4vdf-16373afrpsd-final_rgb-e1500499351393

Wizualnie nie mam najmniejszych zastrzeżeń do filmu Bessona. Jest dopracowany w każdym szczególe. Jeżeli na chwilę zapomni się o słabiznach w scenariuszu i braku chemii między bohaterami, łatwo można wciągnąć się w ten piękny, odległy świat, który dzięki technologii jest niemal na wyciągnięcie ręki. Sceny akcji, strzelaniny i wszelkiego rodzaju bójki są zrealizowane świetnie, ale przecież francuski reżyser ma tą stronę sztuki filmowej mocno opanowaną. Muszę jednak trochę pomarudzić.

Związek Valeriana i Laureline na kartach komiksu był o wiele bardziej skomplikowany, ewaluował z czasem i to ona, nie on, stawała się coraz ważniejsza. Tutaj mamy nie tylko oświadczyny w pierwszych piętnastu minutach (postać grana przez Delevingne jest równie zaskoczona co widzowie), ale też właśnie zmieniającą się dynamikę. Wolałbym, żeby ten film nazywał się Laureline i Miasto Tysiąca Planet, bo tytułowy bohater jest mało interesujący, nie ma w sobie za krzty przebojowości i wydaje się znudzony całą sytuacją. Za to Cara… Przyznaję się bez bicia, że wątpiłem w jej umiejętności i myślałem, że będzie tylko ciało i nic więcej. Dziewczyna ma ogień i zasługuje na spory kredyt. Niestety, ona sam nie wyciągnie słabo napisanego scenariusza. Podobnie z pozostałymi aktorami, głownie w epizodycznych rolach: Clive Owen, Rihanna, Herbie Hancock i Ethan Hawke (szczególnie) bawią się dobrze, ale jest bez rewelacji.

valerian-and-the-city-of-a-thousand-planets-trailer

Najbardziej jednak szkoda mi tytułowego miasta, które na łamach komiksu prezentowało się wprost obłędnie. Kolejny raz okazało się, że niewiadomo jaki budżet i wyobraźnia nie są w stanie przełożyć do końca jednej sztuki na drugą. Wydaje mi się, że Besson tylko liznął czubka tego molocha, w którym tkwi jeszcze sto tysięcy interesujących historii. Nie do końca wyjaśniona został rola rasy ludzkiej w całym tym rozgardiaszu – dość płytko przedstawiono głównego złoczyńcę, którego motywacja do popełniania kolejnych zbrodni jest równie wątła co aktorstwo Dane’a DeHaana.

Reasumując: choć Valerian nie może stanąć przy komiksowym oryginale, to warto wybrać się do kina na to dobrze zrealizowaną, eskapistyczną produkcję, którą potraktować można jako odtrutkę po przeintelektualizowanych Nowych Horyzontach albo podobnego typu imprezie. Bardzo chciałbym, żeby powstał sequel, żeby Besson naprawił to, co zepsuł. Boję się jednak, że słabe wyniki finansowe z box officu przekreślą na to jakiekolwiek szanse.

Ocena: 6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s