Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Three Billboards Day 04_118.dng

Three Billboards Outside Ebbing, Missouri

reż. Martin McDonagh

Oczekiwania były naprawdę wysokie, bo po świetnym debiucie Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj przyszedł trudny drugi film w postaci Siedmiu psychopatów i Martin McDonagh znów musiał udowadniać, że potrafi. Tym razem wszyło perfekcyjnie, o czym niech świadczą kilkukrotne gromkie brawa podczas pokazu prasowego i wielokrotne wybuchy śmiechu. Tak dobrze napisanego, brawurowo zagranego i nieprzewidywalnego filmu z pogranicza thrillera i czarnej komedii nie widziałem od dawna. Jestem pewien, że docenią go widzowie także poza festiwalami filmowymi.

Główną rolę zagrała rewelacyjna Frances McDormand, która blisko jest tutaj perfekcji z nagrodzonej Oscarem roli w Fargo. Mildred Hayes wracając do domu mija trzy zniszczone billboardy, które od trzydziestu lat nie były używane do żadnej kampanii promocyjnej. Z pięcioma tysiącami dolarów wchodzi do firmy reklamowej i wykupuje je na najbliższy miesiąc, a w planie – na cały rok. Treść nie będzie wprawdzie zawierała słów „ku**a, pi**a, mocz… czy odbyt”, ale wystarczająco rozsierdzi mieszkańców Ebbing. „Zgwałcona gdy umierała i ciągle nikogo nie aresztowano? Jak to możliwe, szeryfie Willoughby?” – te słowa są desperackim wołaniem o sprawiedliwość matki, która straciła swoją córkę w wyniku brutalnego morderstwa rok wcześniej. Do tej pory lokalna policja nie ma żadnych podejrzanych. Szef stróżów prawa (Woody Harrelson) jest bezradny, a jego głowę zajmuje zmaganie się z rakiem, który najpewniej niedługo całkowicie zwali go z nóg. Jego podwładni nie są specjalną pomocą, skoro zastępcą jest półgłówkowaty Dixon (Sam Rockwell), który „zasłynął” torturowaniem czarnoskórego mężczyzny. Plakaty wywieszone przez zdesperowaną matkę będą prawdziwym kijem w mrowisko, który odmieni życie wielu ludzi. Społeczność, jednocześnie współczująca kobiecie i zmęczona całym hałasem, o którym chciałaby już zapomnieć, podzieli się na dwa obozy.

Three_Billboards_outside_Ebbing__Missouri_2

Wiele filmów można opisać w kategoriach „bohater – złoczyńca”, łatwo ustalając hierarchię wartości. W przypadku Trzech billboardach jest to zrobić o tyle trudno, bo każda z postaci jest na tyle skomplikowana i ma wiele odcieni, zmieniając naszą perspektywę. Weźmy choćby Mildred, silną i zdecydowaną kobietę, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Na komisariat policji wchodzi wyzywając mundurowych od debili, pastorowi, który odwiedził, by z nią porozmawiać, wytyka grzechy całego Kościoła, a nieprzychylnemu dentyście zrobi dziurę w paznokciu. Nie chciałbym mieć jej za wroga. Z drugiej strony, ta doświadczona przez życie postać, samotnie wychowująca syna (jej mąż zostawił ją dla dziewiętnastolatki), nie wie, kiedy przerwać to, co zaczęła, co o mały włos nie doprowadza do kolejnego dramatu. Nie przejmuje się też tym, że jej syn ma przez jej postępowanie trudne życie w liceum. Ona również jest winna łatwej kategoryzacji na złych i dobrych. Tylko że w jej świecie tych ostatnich nie ma wcale. Każda z kluczowych postaci filmu Martina McDonagha jest interesująca i wielowymiarowa: kierują nimi niemoc, głupota, lenistwo albo inne osoby, które pociągają za sznurki. Billboardy i ich następstwo będzie dla nich bolesną lekcją życia.

Dialogi w tym filmie zasługują na osobną uwagę, bo trudem mogę przypomnieć sobie fabułę tak naszpikowaną ciętymi ripostami, gorącymi wymianami zdań i wyznaniami, które nie byłyby wulgarne dla zasady czy męcząco poważne. McDonagh daje nawet trzecioplanowym postaciom ważne teksty, nie dziwi mnie więc fakt że Peter Dinklage (Gra o tron) czy Abbie Cornish (Sucker Punch) zgodzili się zagrać epizodyczne role. Historia w tym filmie także przemyślana jest od początku do końca – wydaje nam się, że wiemy dokąd zmierza akcja, by co chwilę być zaskoczonym. Nie jakimś twistem rodem z horroru, ale raczej postaciami i ich rozwojem. Jeżeli nagroda za scenariusz oryginalny nie trafi do Brytyjczyka, na świecie nie ma sprawiedliwości.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri odnawiają moją wiarę w ambitne kino komercyjne, nadszarpnięte przez przeciętny Suburbicon. I choć pozornie mamy tu coś zupełnie nowego, historii o szukaniu sprawiedliwości widzieliśmy na ekranie nie jeden raz. W tym wypadku kapitalni aktorzy oraz doskonały scenariusz przekuli potencjał w złoto.

Ocena 9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s